• Wpisów:630
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:39 366 / 1895 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
brakuje mi
poranków
w objęciach
twoich oczu.
 

 
mam zapalenie
tęsknoty
i łóżko pełne
twojej
nieobecności.
 

 
wszystko
co wywołujesz
we mnie
jest twoje
 

 
rozwiązuję
wstążkę złudzeń
uwalniam
rzeczywistość.
 

 
upolowałeś mnie
i co teraz zrobisz
oswoisz
czy wypchasz
trocinami.
 

 
od złudzeń
można oślepnąć.
 

 
karmisz mnie
kłamstwami
a one
nie utrzymają mnie
przy życiu.
 

 
niebo dziś takie
nie moje
piję herbatę
gorącą
czuje chłód
serca

zacznij już za mną
tęsknić
bo znów stygną chmury
herbata stygnie

ja stygnę.
 

 
zamknę
w cudzysłowie
marzenia
niech poczują się
ważne
chodź raz.
 

 
coś jest dobre dla mnie
coś dla ciebie
coś kompatybilne jest popieprzone
czy tak to było?
wielka miłość na przekór światu
szkoda że w tej doskonałości
doskonałe okazało się
jedynie kłamstwo

ostatnia to bajka
jaką mam ochotę napisać
choć to bajka uboga
bo bez morału
i konwencji pouczającej
 

 
wiecznością
zakończ miłość
nie kropką.
 

 
a może wystarczy
udawać
że się zapomniało
że serce nietknięte
że dusza wciąż nieobecna
i wargi nieprzygryzione
nad ranem
i sen dłuższy
i że nigdy.
 

 
szumisz mi
w sercu
migoczesz mi
w myślach.
 

 
zaufanie hibernuje
racjonalne
rzeczy widzenie.
 

 
rozbijasz
moje naczynia
krwionośne
mam sińce
serca.
 

 
bo wszechświat
też można
oswoić.
 

 
nie stanowię
konkurencji
zawieram się
w kategorii
wyzwań.
 

 
poruszasz marionetką
w mojej głowie
zrywasz
sterowane nici
więzi
kroczę po omacku
w przestrzeni
miedzy
słowami
twoje powietrze
znów rozbija się
o mój
sufit.
 

 
co by było gdyby
gdyby istniało
jakieś gdyby
gdyby teraz
gdybyś tu
 

 
bliżej mi
do wiersza
niż
do ciebie.
 

 
chcieli powiedzieć
hipokryta,
ja dalej swoje,
bo jak tak można
hipokryzje
pomylić z rozwojem.
 

 
była adrenalina,
było ostro,
i chyba nas poniosło,
to chyba nas przerosło.
 

 
mam myśli brudne
jak wielu ludzi
ręce,
wokół mnie
burdel
ile
kosztuje szczęście?
 

 
siedząc samotnie w domu,
zaczęła
zastanawiać się
nad tym,
co jest
na prawdę ważne.
zaczęła płakać.
nie dlatego,
że tęskniła.
nie dlatego,
że jej było smutno.
nie dlatego,
że jej czegoś brakowało.
płakała,
bo nie wiedziała
na kim jej zależy,
nie widziała
sensu bycia.
 

 
jestem zmęczony szefie.
zmęczony wędrówką,
jak jaskółka w deszczu.
i tym, że nigdy
nie miałem przyjaciela,
żeby mi powiedział,
skąd,
gdzie,
i dlaczego idziemy.
głównie jestem zmęczony tym,
jacy ludzie są dla siebie.
zmęczony jestem
tym bólem
na świecie,
który czuję
i słyszę
codziennie.
za dużo tego. - John Coffey
 

 
dziwna rzecz.
lepiej nigdy
nikomu
nic
nie opowiadajcie.
bo jak opowiecie
zaczniecie tęsknić.
 

 
zaśnij
będę czuwać
nad twoim
snem.
 

 
przyjdź
zabierz mnie tam
gdzie z nieba
spadają anioły.
 

 
wciąż mam
tą głupią zieleń
w sobie
że może znów
że dziś
że ty.
 

 
cuda
dotykają tych
którzy w nie
wierzą

miłość jest
cudem.