• Wpisów:638
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:39 490 / 1917 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
podejdź do drzwi
wyjdź z domu
serce się samo
nie otworzy.
 

 
zaryzykuj
siebie
dla mnie.
 

 
wrzesień
jesień
i takie tam.
 

 
coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
coś się tu nie odbywa
jak powinno.
ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
 

 
my
to nic
osobistego
już nic.
 

 
moment w którym
kończy się
cisza
a zaczyna
czekanie.
 

 
oczaruj mnie
zaczaruj
byle skutecznie
bez rozczarowań.
 

 
zakłócaj moją przestrzeń. o każdej porze. te zakłócania są jak powiew świeżego powietrza. przynoszą pozytywne wibracje. szczególnie w takie noce. jak ostatnio. z moimi niesfornymi myślami których za żadne skarby świata nie da się schować pod poduszkę.

chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu
dlaczego nocą wszystko jest bardziej
myśli są bardziej
ty jesteś bardziej
tęsknota też jest bardziej

zwłaszcza ta nieproszona

ona wybitnie jest bardzo
aż kaleczy powieki.
 

 
złamaną miłość
przeznaczam
do amputacji.
 

 
gwiazdy są niepotrzebne,
każdą z nich wyłączcie,
spakujcie w pudło księżyc,
rozmontujcie słońce,
wymiećcie wszystkie lasy
i wylejcie morze,
bo nic już nigdy
dobrze skończyć
się nie może.
 

 
zabierz mnie na drugą stronę,
zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens,
gdzie wszystko ułożone jak policyjny pies.

to koniec! zabiliśmy w sobie wszystko.
to koniec! mogliśmy więcej, przykro.
 

 
ktoś zaświecił światło
a nie to przyszła wiosna
cholerne ptactwo nie pozwala zasnąć
a ty chyba nie żartowałaś

miłość
a co to takiego?
 

 
w zapamiętaniu ust
życie zaciera twój kształt
w głowie już tylko
nikotyna
i tanie wino
nad ranem
upijam się złudzeniami
tak bez święta.
 

 
rozpalasz mi niebo
kiedy nie pada
i gdy akurat
zbyt wiele
nie grzeszę.
 

 
prawdziwych przyjaciół
poznaje się w obłędzie
 

 
jesteś kimś
dla kogo
rzuca się
wszechświat.
 

 
nie szukaj
drugiego dna
we mnie
utopisz się tylko.
 

 
na setnym kilometrze
samotności
zadrży już tylko
powietrze
i wódka.
 

 
za bardzo lubię wielokropki
by całokształt sprecyzować
zwykłym
podrzędnym
zdaniem
funkcjonuję w świecie
o którym boisz się
myśleć
ty trwasz w swoich kolorach
które są dla mnie nazbyt
oczywiste
i twój płacz
o czwartej nad ranem
że to nie pasuje
a wiesz
że nadmiar kolorów
tworzy chaos
chyba zawsze lubiłeś ten
którego ja
nie cierpiałam.
 

 
miłość
to abstrakcja
normalne są tylko
bilety kolejowe
nie jeżdżę koleją
niewiele wiem
o normalności.
 

 
wbijają się w powieki
te wszystkie
trudne poranki
z niepowlekaną chemią
i rozstrojem
serca.